Być jak Don Kichot czyli nakarm niemowlę

Twój dzidziuś osiągnął nowy „level” w rozwoju – zaczyna jeść stałe pokarmy. O jaka radość i duma Cię rozpiera. Być może pierwsze próby są dość owocne. Dziecko zaciekawione nowymi smakami, chętnie testuje podawane rarytasy. Z czasem przechodzicie z gładkich papek na papki z kawałkami jedzenia –ryżu, ziemniaczków, kaszy. Jest super, do czasu. Do czasu, aż bobas nie odkryje, że jedzenie może służyć także do zabawy. Świetniej zabawy.

Będę parskać.

Będę pluć.

Mogę kichać z buzią pełną jedzenia.

Jest super.

Ty jesteś stanowczo innego zdania. Nauczona/y doświadczeniem eleganckie ubrania zostawiasz w szafie, a dziecko rozbierasz do pampersa. Walkę z wiatrakami czas zacząć. Pierwsza łyżka – zjedzona. Uff, może dziś się uda. Może dziś nie będzie trzeba wygrzebywać z włosów resztek jedzenia. Może dziś nie będziesz śmierdzieć gotowaną rybą. Może.

Jeśli dziś nie jest Twój szczęśliwy dzień, to czeka Cię plucie, parskanie i prychanie. Twoje nerwy po raz kolejny zostaną poddane próbie.

Wytrzymasz?

Nie?

Zastanów się skąd ta złość, skąd ta frustracja?

Chcesz żeby dziecko się najadło a ono tylko pluje? Martwisz się, że będzie głodne? Jeśli teraz nie zje to kiedy? Chcesz sprzątać, gotować, prać, więc niech się teraz naje będzie spokój.

Tak to nie działa. Podążaj za dzieckiem, bądź wrażliwy/a na jego potrzeby. Słuchaj, obserwuj i reaguj. Im bardziej jesteś niespokojny/a, tym bardziej działa to na dziecko. Ono czuje Twoją złość i gwarantuję, że nie działa ona na nie dobrze.

Myślisz, że jest złośliwe? Chce Ci życie uprzykrzyć?

Nic bardziej mylnego. Na tym etapie pojęcie robienia „na złość” w świadomości dziecka nie istnieje. To my dorośli nadajemy znaczenie zachowaniom. Interpretujemy je. Ta intencja jest w naszej głowie. Nie ma mowy, żeby niemowlę w ten sposób działało. Pamiętaj o tym następnym razem, gdy będziesz chcieć emocjonalnie zareagować. Zatrzymaj się. Zastanów. Przypomnij sobie.

I nie wzmacniaj czyli nie ciesz się, nie reaguj na niepożądane zachowania. Z czasem same znikną.

I staną się pięknym wspomnieniem z okresu niemowlęcego.

7 thoughts on “Być jak Don Kichot czyli nakarm niemowlę

  1. Dodała bym że warto mówić o tym że ma się ochotę „zamordować” swoje dziecko. Ciężko jest sobie wyjaśnić dlaczego tak się złościmy, a bywa naprawdę ekstremalnie. Mimo że bobas nie chce nas zdenerwować to rodzi się poczucie winy że tak to odbieramy. Mówić mówić i mówić 🙂 odczarować to, być szczerym i wszystko się wyprostuje 🙂

  2. W macierzyństwie bardzo ważne jest odpowiednie podejście. Trzeba pamiętać że dziecko to mały człowiek który dopiero poznaje świat i chłonie go wszystkimi zmysłami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *