Kryzys 6 miesięcy

Mija pół roku odkąd najcudowniejsza istota pojawiła się na świecie. Bywa, że jest ona postrzegana jako krwiopijczy potwór, który pozbawia nas chęci do życia.

Pół roku to bardzo długo, zwłaszcza jeżeli udał Ci się model z kolkami, który ma trudności ze snem, ulewa i ogólnie należy do mało spokojnych. Jeżeli mieliście trochę szczęścia to Wasze dziecko (tak jak moje) raczej śpi w nocy (ale w Waszym łóżku, zostawiając Wam po 10cm powierzchni do spania), raczej nie budzi się na jedzenie (bo całą noc memla Twoją pierś, a gdy chcesz zmienić pozycję, od razu spotyka się to ze sprzeciwem – rano wstajesz z łóżka jak paralityk), raczej jest spokojne (po za okresami jojdania, stękania i mękolenia).

Tak czy inaczej, Wasze dziecko aktualnie domaga się od Was 300% uwagi. Czytanie książki, ulubiony serial, a może gotowanie obiadu? Ty sobie tu kochanie poleż, pobaw się a mamusia/tatuś coś zrobi… Niestety tak to nie działa. Wszelkie próby kończą się odgłosami, które na mózg dorosłego działają destrukcyjnie.

Gdy w końcu Wasz słodki dzidziuś zaśnie, nastał czas dla Was. Możecie czytać, pisać, szydełkować ;).

Aha, jasne. Zazwyczaj padacie ze zmęczenia i słodko zasypiacie (o ironio) niczym niemowlę.

Fakt jest taki, że mniej czy bardziej jesteście teraz niczym zombie. Psychicznie, fizycznie, emocjonalnie.

Pytanie co z tym zrobić?

Nic.

Jak to?

Pozwólcie sobie być zmęczonymi. Nie wymagajcie od siebie zbyt wiele. Nic się nie stanie, jeśli w domu będzie bałagan, a pranie zrobisz jutro. Odpuść sobie. Ciesz się czasem spędzonym z dzieckiem. Te chwile przeminą w mgnieniu oka, będziesz jeszcze za nimi tęsknić.

Moja rada:

Wygospodaruj tylko dla siebie godzinę dziennie, spraw sobie jakąś przyjemność, poleniuchuj, odpocznij lub po prostu wyjdź z domu. Ważne żebyś mógł/mogła skupić się tylko na sobie. I nie mów, że nie da się.

 

Da się.

Uwierz w to.

6 thoughts on “Kryzys 6 miesięcy

  1. U mnie w tym okresie jedyny wolny czas jaki udawało mi się wygospodarować to drzemka na tylnym siedzeniu w aucie, gdy wędrowaliśmy od lekarza do lekarza. I tak do roku czasu. Każdego dnia jakaś wizyta, lekarz, specjalista, badanie. Jak raz w tygodniu udało się dłużej odpocząć to było święto. Chociaż ponoć wypoczęłam w pierwszym miesiącu jak leżałam z Młodym w szpitalu po urodzeniu. Z wcześniakami nie ma łatwo 😉

  2. Pamiętam ten czas, kiedy Hanka była taka mała, a ja czułam się naprawdę jak zombie! I każdego dnia miałam czas na dłuższą kąpiel dla regeneracji i chwili oddechu. Choć przez dwa tygodnie, każdego dnia zasypiałam w wannie z przemęczenia, zupełnie nieświadomie to ten czas był mi cholernie potrzebny. A potem gorszy czas minął, nauczyliśmy się nowej codzienności, Hania też już nieco się uspokoiła, zaczęło być świetnie 🙂

  3. Kochana, poczekaj aż będziesz miała dwójkę takich najcudowniejsza istot, nie mówiąc już o trójce 😉 Wtedy zastanawiasz się, jak to możliwe że przy jednym czułam się zmęczona…jak to możliwe, że teraz w 24 godziny robię to co właściwie robiłam w 24 godziny i jeszcze masę innych rzeczy.

    Tak czy inaczej…każda mama (nie ważne czy jedynki, dwójki czy trójki) powinna sobie pozwolić na czas dla siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *