Paradoks snu matki blogerki

„Siódma rano to dla mnie noc…” o co to, to nie.  Piąta rano pobudka – ja już nie śpię więc Ty też nie.

Nudzę się!

Aj!

Ej!

Wstaaaawaaaj!

Tak mniej więcej wygląda poranek z niemowlakiem. Twoje oczy zaklejone niczym super glue – nie ma mowy żeby je otworzyć.

Twoje ciało mówi NIE.

Jeszcze nie czas, jeszcze nie teraz. Twoja głowa myśli jeszcze chwilę, jeszcze 5 minut, no dobra chociaż minutkę.

Twoje dziecko mówi NIE.

Kolejna bitwa przegrana. Wywieszasz białą flagę – wstajesz. Z trudem otwierasz oko, jedno, drugie… I już jest. I już wiesz, że nagroda czeka.

Uśmiech Twojego dziecka.

Bezcenny widok.

Katorga porannego budzenia odchodzi w niepamięć, patrzysz i wybaczasz tak wczesną pobudkę. Możesz przyglądać się bez końca. Być może noc była prawie bezsenna, być może brak Ci energii do działania, ale jednak ten uśmiech ładuje baterię, koi zmęczenie, rozbraja.

Więc wstajesz, zmieniasz pieluchę, karmisz.

Dbasz, opiekujesz się.

Kochasz.

I wiesz, że nadchodzi kolejny być może piękny, być może trudny dzień. Pełen przygód, pełen wyzwań, pełen wrażeń.  Na pewno jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny.

10 thoughts on “Paradoks snu matki blogerki

  1. Te czasy daleko za mną, choć na sen mojej córki nie mogę narzekać bo należy raczej do śpioszków i do przedszkola to ja ją zrywam na nogi, to pamiętam te sporadyczne pobudki 6-7 rano, dla mnie, osoby która zawsze wstawała późno i późno kładła się spać to okropna męczarnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *